Poradnik dla kobiet w ciąży i młodych matek, pielęgnacja noworodków i niemowląt, porady dla kobiet w ciąży
24 m-c: 04
Jak pomóc dziecku, by szybko przyzwyczaiło się do żłobka? Instytucją, która ma pomagać rodzicom w opiece i wychowaniu dzieci w pierwszych trzech latach życia, jest żłobek. Pierwszy okres pobytu dziecka w żłobku to okres bardzo dla niego trudny. Rozstanie z domem jest dla wielu dzieci silnym wstrząsem psychicznym, oderwaniem od dotychczasowych warunków życia. Zmiana środowiska wymaga od dziecka intensywnego uczenia się, co obciąża układ nerwowy i działa lękotwórczo. Dlatego w tym okresie przeważają uczucia ujemne, tj. tęsknota za domem, lęk przed obcymi ludźmi, pomieszczeniami, przedmiotami, niepokój z powodu hałasu i ruchu, silniejsze niż u dorosłych, bo nie złagodzone zrozumieniem sytuacji. W zachowaniu dziecka obserwujemy reakcje protestu i rozpaczy. W przypadku przedłużania się tego stanu nieprzystosowania mogą wystąpić takie formy zaburzeń, jak płaczliwość, nadmierna wrażliwość, pobudliwość, apatia. Większość neuropsychiatrów dziecięcych jest zdania, że z okresu wczesnego dzieciństwa, wywodzą się niejednokrotnie początki różnorakich zakłóceń równowagi uczuciowej. Dlatego też ważne jest, by proces przystosowania się do żłobka przebiegał jak najszybciej i najłagodniej. Ten proces adaptacji” przebiega różnie u poszczególnych dzieci m.in. dlatego, że w różnym stopniu dzieci są przygotowane do zmiany warunków życia.
Najlepiej, jeśli dziecko oddajemy do żłobka w pierwszym półroczu lub w trzecim roku życia. Uzgodnijmy z kierownictwem żłobka termin pierwszego dnia pobytu. Jest ważne, żeby zbyt wiele nowych dzieci nie pojawiło się w tym samym czasie w grupie. Daje to opiekunce możliwość zajęcia się indywidualnie płaczącym malcem, dzieci “nowe” nie “zarażają” się wzajemnie płaczem.
Skracajmy początkowo czas pobytu dziecka w żłobku do kilku godzin dziennie, zabierając je do domu przed snem. Dziecko w okresie adaptacji spotrzebuje dużo snu i bardzo dużo spaceru, przebywania na świeżym powietrzu. Pozwólmy dziecku zabrać ze sobą do żłobka jakąś drobną zabawkę, aby czuło się mniej samotnie. Powstrzymujmy się od reagowania zniecierpliwieniem, wymierzania kary za rozdrażnienie, nieposłuszeństwo. Starajmy się zachować w sposób zrównoważony, nie ujawniać naszych niepokojów w czasie rozstań z dzieckiem. Spokój rodziców udziela się ich dziecku. Należy ponadto okazywać w obecności dziecka życzliwość i zaufanie wobec pielęgniarki odbierającej je od matki. Konieczna jest ścisła współpraca domu i personelu żłobka. Kontakt ten zapewni jednolitość postępowania i wymianę obserwacji na temat dziecka.
Oddając dziecko musimy poinformować opiekunkę o tym, jaki był dotychczasowy tryb życia dziecka, jakie miało przyzwyczajenia, jakie -sprawiało trudności. Dzięki temu będzie wiadomo, dlaczego zachowuje się ono niespokojnie w określonych porach, które uprzednio mogły być przeznaczone na sen dziecka.
W pierwszym okresie personel żłobka kontynuuje niektóre przyzwyczajenia dziecka, np. smoczek, by zbyt radykalnie nie wprowadzać w jego życie zmian. Jednakże po pewnym czasie musimy się dostosować do wskazań wychowawczych opiekunki, by kontynuować linię wychowania przyjętą w żłobku. Jeżeli dziecko w żłobku nauczyło się już samo jeść, to trzeba tego przestrzegać w domu.
W okresie adaptacji do żłobka otoczmy dziecko atmosferą serdeczności, stwórzmy mu warunki do odprężenia się w wesołości i śmiechu.
Żłobek, przyjmując częściowo opiekę nad dzieckiem, nie zwalnia rodziców od odpowiedzialności za jego rozwój i stan zdrowia. Musimy być świadomi, że dziecko przez wiele godzin pozostaje w hałasie, skazane na obecność innych dzieci, podczas gdy dorosły jest dla niego jedynym atrakcyjnym partnerem. Dlatego w czasie przebywania dziecka poza żłobkiem musimy przewidzieć spacer i indywidualną z nim zabawę. Musimy podczas kontaktu z dzieckiem dużo do niego mówić, mając świadomość, że w żłobku nie ma do tego warunków. Powinniśmy też znaleźć czas na oglądanie i czytanie książeczek. Korzystamy natomiast ze wszystkich osiągnięć wychowawczych wypracowanych w żłobku, które szczególnie będą się zaznaczały w samoobsłudze i rozwoju ruchowym. W ten sposób oddziaływania wychowawcze w domu i żłobku będą się uzupełniały.
Opinie: 8 for "Dziecko w żłobku - jak pomóc mu szybciej się do niego przywyczaić?"
Uważam,że adaptacja w żłobku panstwowym do którego zaprowadzam moje dziecko jest czymś strasznym i nienaturalnym. Na 26 dzieci są 2 panie do godz. 10:00, póżniej 4 do 14:00 apóźniej znów tylko 2.
2 panie rano nie radzą sobie z “ryczącymi” przez bite 2 godziny dziecmi. To jest absolutny koszmar dla dzieci jak i rodziców.
Nawet ojcowie z łzami w oczach wychodzą zostawiając płaczące wręcz ryczące dziecię.
Panie próbują nam wyjaśnić że jest to normalne ale nie potrafią określić do kiedy to ma trwac.
KOSZMAR!!!!!
Niestety, w takim kraju żyjemy. Jedyną alternatywą jest prywatny żłobek, tylko kogo na to stać…
Żłobek prywatny nie wiele tu zmieni. Moje starsze dziecko w wieku 3 lat poszło do przedszkola - płakało ok. miesiąca - już w momencie kiedy było budzone rano. Natomiast młodsze dziecko poszło do żłobka w wieki 7,5 miesiąca - nie było ani jednego dnia płaczu.
Moje dziecko właśnie zaczęło chodzić do żłobka.Dopiero tydzień a Ona nic nie chce tam jeść i jak po nią przychodzę to zawsze przynoszą mi ją placzącą,chyba z glodu.Jestem zalamana,ponieważ do tego wszystkiego wymiotuje w domu wlaściwie bez wyrażnego powodu.Panie w żlobku mówią że jej przejdzie,ale nie staraja się żeby coś tam zjadla ,bo nie chcą jej do siebie zrazić.
Adaptacja dziecka bardzo zależy od nastawienia rodziców, jeżeli uważają Panie, że żłobek jest przymusem i czymś złym dla Waszego dziecka, to te właśnie złe emocje przechodzą na Wasze pociechy. Zmieńcie nastawienie, nie szukajcie winy w opiekunkach, pomyślcie o sobie czy przypadkiem dziecko nie podsłuchało Waszej złej opinii o placówce? Weźcie Panie pod uwagę, że dziecko naśladuje Was, nie tylko ruchy ale i opinie również. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Mnie najbardziej pomogła książka “Moje dziecko w Żłobku. Szansa czy konieczność” Hanny Trawińskiej. Na prawdę polecam!!
Bardzo kocham Damiana Marczaka.
Moje dziecko od kilku dni chodzi do żłobka - prywatnego, w którym gmina wykupiła miejsca… Dziecko ma rok i 10 miesięcy. Za pierwszym razem została nawet bez problemu, ale jak ją odbierałam o godz 12 to siedziała z właścicielką żłobka w KUCHNI - dlaczego nie np. w pokoju zabaw? nie wiem - inne dzieci podobno poszły w tym czasie spać. Kolejnego dnia mała nie chciała już wejść do budynku, a na widok opiekunki (innej niż dzień wcześniej) która zabierała ją ode mnie mała się rozryczała tak, że tchu nie mogła złapać - i co? ta pani opiekunka zamiast poczekać - uspokoić dziecko - przy ewentulanej pomocy rodzica powiedziała mojej córce, że mama teraz idzie do sklepu… - tylko że moje dość rozumne prawie 2 letnie dziecko od pół roku wie, że mama rano to idzie do pracy, a nie do sklepu!!! - zresztą przed wejściem do żłobka tak jej właśnie tłumaczyłam powód dla którego musi tam iść. Czy nie można było pewnych rzeczy skonsultować z rodzicem? Podejrzewam, że moje dziecko czuło się przez kogoś oszukiwane, bo doskonale wie co to sklep, a co praca… Po za tym wydaje mi się, że rodzic powinien mieć możliwość przynajmniej zerknięcia do pomieszczeń gdzie przebywają dzieci - tak na samym początku, żeby wiedział, chociażby jak rozmawiać z dzieckiem na temat żłobka, niestety ja nie miałam mozliwości zobaczenia gdzie bawi się, jje, czy będzie spało moje dziecko. Chciałam na początku zostawać z nią choćby pół godziny, żeby się rozbawiła z innymi dziećmi (na placu zabaw to działa) i zapomniała o rodzicu i o tym czy ten rodzic jest, czy go nie ma - ale usłyszałam, że nie ma takiej możliwości… Kolejnego dnia uświadomiłam sobie, że chyba wiem dlaczego nie było takiej możliwości, tak się złożyło, że musiałam pojechać do pracy na 8 rano więc przysłam z dzieckiem do żłobka przed o 6.50 (żłobek otwary jest od 6) w sali zabaw było jedno około 3 letnie dziecko SAMO!!! - nie powiem, grzecznie się bawiło, drzwi do sali były otwarte więc widziałam i dopiero po jakichś 10 minutach jak moja mała zaczęła się denerwować, że będzie musiała zostać w żłobku (tzr znudziło jej się oglądanie obrazków w szatni) i zaczeła popiskiwać to pojawiła się pani właścicielka z wielką pretensją, ze porzyszłam za wcześnie, że do 8 to ona w żłobku jest sama i nie może zajmować się moim dzieckiem… Heh no pewnie… Tamten malec nie płacze więc może siedzieć sam w sali zabaw, a z moją córką ktoś musiałby chwilę pobyć… Oczywiście malec samotnie bawiący się został natychmiast zamknięty w pokoju zabaw (SAM), a pani właścicielka-dyrektorka poszła sobie do KUCHNI. Przesiedziałam z moją córką w tej szatni do 7.30 poczym pani właścicielka zlitowała się (nade mną, bo napewno nie nad dzieckiem) i wzięła małą, która na jej widok zaczęła krzyczeć “Pani NIE”. Właścicielka w drzwiach “bawialni”, z moim dzieckiem na ręku rzuciła wysyczała do mnie “PROISZĘ PRZYJŚĆ PO NIĄ O 11.30, bo nie mamy potem co z nią zrobić, tylko się pałęta jak inne dzieci idą spać” i zamkęła drzwi… Heh - słów brak… A tak się cieszyłam, że mała w końcu dostała się do żłobka, że będę miała jeden kłopot mniej (wcześniej byliśmy na łasce i niełasce babci), że mała będzie mogła bawić się z dziećmi - co tak bardzo lubiła, a tu takie coś. Ja się źle czułam w atmosferze jaka tam panowała, a co dopiero małe dziecko… Już wiem dlaczego nie mogłam zostawać z dzieckiem nawet na pół godziny dziennie na samym początku - bo niby po co ktokowiek miałby widzieć co tam się dzieje… że dzieci zostawiane są bez opieki, że najlepszym miejscem na czekanie na rodzica jest kuchnia (w dosłownym tego znaczeniu, nie jakiaś tam stołówka tylko pomieszczenie o wymiarach może 2mx2 z kuchnią gazową zlewem i kawałkiem blatu!!!).
Przykre jest, to co piszesz i nieprawdopodobne. Każdy zawód wymaga powołania, jednak jest klika, w których bezwzględnie osoby bez powołania nie powinny pracować. I jest to między innymi wszystko, co związane jest z dziećmi. Czasem wydaje mi się, że ludzie nie mają zupełnie sumienia.
Opinie użytkowników. Dodaj swój komentarz