Poradnik dla kobiet w ciąży i młodych matek, pielęgnacja noworodków i niemowląt, porady dla kobiet w ciąży
24 m-c: 04
Jak pomóc dziecku, by szybko przyzwyczaiło się do żłobka? Instytucją, która ma pomagać rodzicom w opiece i wychowaniu dzieci w pierwszych trzech latach życia, jest żłobek.
Najlepiej, jeśli dziecko oddajemy do żłobka w pierwszym półroczu lub w trzecim roku życia. Uzgodnijmy z kierownictwem żłobka termin pierwszego dnia pobytu. Jest ważne, żeby zbyt wiele nowych dzieci nie pojawiło się w tym samym czasie w grupie. Daje to opiekunce możliwość zajęcia się indywidualnie płaczącym malcem, dzieci “nowe” nie “zarażają” się wzajemnie płaczem.
Skracajmy początkowo czas pobytu dziecka w żłobku do kilku godzin dziennie, zabierając je do domu przed snem. Dziecko w okresie adaptacji spotrzebuje dużo snu i bardzo dużo spaceru, przebywania na świeżym powietrzu. Pozwólmy dziecku zabrać ze sobą do żłobka jakąś drobną zabawkę, aby czuło się mniej samotnie. Powstrzymujmy się od reagowania zniecierpliwieniem, wymierzania kary za rozdrażnienie, nieposłuszeństwo. Starajmy się zachować w sposób zrównoważony, nie ujawniać naszych niepokojów w czasie rozstań z dzieckiem. Spokój rodziców udziela się ich dziecku. Należy ponadto okazywać w obecności dziecka życzliwość i zaufanie wobec pielęgniarki odbierającej je od matki. Konieczna jest ścisła współpraca domu i personelu żłobka. Kontakt ten zapewni jednolitość postępowania i wymianę obserwacji na temat dziecka.
Oddając dziecko musimy poinformować opiekunkę o tym, jaki był dotychczasowy tryb życia dziecka, jakie miało przyzwyczajenia, jakie -sprawiało trudności. Dzięki temu będzie wiadomo, dlaczego zachowuje się ono niespokojnie w określonych porach, które uprzednio mogły być przeznaczone na sen dziecka.
W pierwszym okresie personel żłobka kontynuuje niektóre przyzwyczajenia dziecka, np. smoczek, by zbyt radykalnie nie wprowadzać w jego życie zmian. Jednakże po pewnym czasie musimy się dostosować do wskazań wychowawczych opiekunki, by kontynuować linię wychowania przyjętą w żłobku. Jeżeli dziecko w żłobku nauczyło się już samo jeść, to trzeba tego przestrzegać w domu.
W okresie adaptacji do żłobka otoczmy dziecko atmosferą serdeczności, stwórzmy mu warunki do odprężenia się w wesołości i śmiechu.
Żłobek, przyjmując częściowo opiekę nad dzieckiem, nie zwalnia rodziców od odpowiedzialności za jego rozwój i stan zdrowia. Musimy być świadomi, że dziecko przez wiele godzin pozostaje w hałasie, skazane na obecność innych dzieci, podczas gdy dorosły jest dla niego jedynym atrakcyjnym partnerem. Dlatego w czasie przebywania dziecka poza żłobkiem musimy przewidzieć spacer i indywidualną z nim zabawę. Musimy podczas kontaktu z dzieckiem dużo do niego mówić, mając świadomość, że w żłobku nie ma do tego warunków. Powinniśmy też znaleźć czas na oglądanie i czytanie książeczek. Korzystamy natomiast ze wszystkich osiągnięć wychowawczych wypracowanych w żłobku, które szczególnie będą się zaznaczały w samoobsłudze i rozwoju ruchowym. W ten sposób oddziaływania wychowawcze w domu i żłobku będą się uzupełniały.
Opinie: 24 for "Dziecko w żłobku – jak pomóc mu szybciej się do niego przywyczaić?"
Uważam,że adaptacja w żłobku panstwowym do którego zaprowadzam moje dziecko jest czymś strasznym i nienaturalnym. Na 26 dzieci są 2 panie do godz. 10:00, póżniej 4 do 14:00 apóźniej znów tylko 2.
2 panie rano nie radzą sobie z “ryczącymi” przez bite 2 godziny dziecmi. To jest absolutny koszmar dla dzieci jak i rodziców.
Nawet ojcowie z łzami w oczach wychodzą zostawiając płaczące wręcz ryczące dziecię.
Panie próbują nam wyjaśnić że jest to normalne ale nie potrafią określić do kiedy to ma trwac.
KOSZMAR!!!!!
Niestety, w takim kraju żyjemy. Jedyną alternatywą jest prywatny żłobek, tylko kogo na to stać…
Żłobek prywatny nie wiele tu zmieni. Moje starsze dziecko w wieku 3 lat poszło do przedszkola – płakało ok. miesiąca – już w momencie kiedy było budzone rano. Natomiast młodsze dziecko poszło do żłobka w wieki 7,5 miesiąca – nie było ani jednego dnia płaczu.
Moje dziecko właśnie zaczęło chodzić do żłobka.Dopiero tydzień a Ona nic nie chce tam jeść i jak po nią przychodzę to zawsze przynoszą mi ją placzącą,chyba z glodu.Jestem zalamana,ponieważ do tego wszystkiego wymiotuje w domu wlaściwie bez wyrażnego powodu.Panie w żlobku mówią że jej przejdzie,ale nie staraja się żeby coś tam zjadla ,bo nie chcą jej do siebie zrazić.
Adaptacja dziecka bardzo zależy od nastawienia rodziców, jeżeli uważają Panie, że żłobek jest przymusem i czymś złym dla Waszego dziecka, to te właśnie złe emocje przechodzą na Wasze pociechy. Zmieńcie nastawienie, nie szukajcie winy w opiekunkach, pomyślcie o sobie czy przypadkiem dziecko nie podsłuchało Waszej złej opinii o placówce? Weźcie Panie pod uwagę, że dziecko naśladuje Was, nie tylko ruchy ale i opinie również. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Mnie najbardziej pomogła książka “Moje dziecko w Żłobku. Szansa czy konieczność” Hanny Trawińskiej. Na prawdę polecam!!
Bardzo kocham Damiana Marczaka.
Moje dziecko od kilku dni chodzi do żłobka – prywatnego, w którym gmina wykupiła miejsca… Dziecko ma rok i 10 miesięcy. Za pierwszym razem została nawet bez problemu, ale jak ją odbierałam o godz 12 to siedziała z właścicielką żłobka w KUCHNI – dlaczego nie np. w pokoju zabaw? nie wiem – inne dzieci podobno poszły w tym czasie spać. Kolejnego dnia mała nie chciała już wejść do budynku, a na widok opiekunki (innej niż dzień wcześniej) która zabierała ją ode mnie mała się rozryczała tak, że tchu nie mogła złapać – i co? ta pani opiekunka zamiast poczekać – uspokoić dziecko – przy ewentulanej pomocy rodzica powiedziała mojej córce, że mama teraz idzie do sklepu… – tylko że moje dość rozumne prawie 2 letnie dziecko od pół roku wie, że mama rano to idzie do pracy, a nie do sklepu!!! – zresztą przed wejściem do żłobka tak jej właśnie tłumaczyłam powód dla którego musi tam iść. Czy nie można było pewnych rzeczy skonsultować z rodzicem? Podejrzewam, że moje dziecko czuło się przez kogoś oszukiwane, bo doskonale wie co to sklep, a co praca… Po za tym wydaje mi się, że rodzic powinien mieć możliwość przynajmniej zerknięcia do pomieszczeń gdzie przebywają dzieci – tak na samym początku, żeby wiedział, chociażby jak rozmawiać z dzieckiem na temat żłobka, niestety ja nie miałam mozliwości zobaczenia gdzie bawi się, jje, czy będzie spało moje dziecko. Chciałam na początku zostawać z nią choćby pół godziny, żeby się rozbawiła z innymi dziećmi (na placu zabaw to działa) i zapomniała o rodzicu i o tym czy ten rodzic jest, czy go nie ma – ale usłyszałam, że nie ma takiej możliwości… Kolejnego dnia uświadomiłam sobie, że chyba wiem dlaczego nie było takiej możliwości, tak się złożyło, że musiałam pojechać do pracy na 8 rano więc przysłam z dzieckiem do żłobka przed o 6.50 (żłobek otwary jest od 6) w sali zabaw było jedno około 3 letnie dziecko SAMO!!! – nie powiem, grzecznie się bawiło, drzwi do sali były otwarte więc widziałam i dopiero po jakichś 10 minutach jak moja mała zaczęła się denerwować, że będzie musiała zostać w żłobku (tzr znudziło jej się oglądanie obrazków w szatni) i zaczeła popiskiwać to pojawiła się pani właścicielka z wielką pretensją, ze porzyszłam za wcześnie, że do 8 to ona w żłobku jest sama i nie może zajmować się moim dzieckiem… Heh no pewnie… Tamten malec nie płacze więc może siedzieć sam w sali zabaw, a z moją córką ktoś musiałby chwilę pobyć… Oczywiście malec samotnie bawiący się został natychmiast zamknięty w pokoju zabaw (SAM), a pani właścicielka-dyrektorka poszła sobie do KUCHNI. Przesiedziałam z moją córką w tej szatni do 7.30 poczym pani właścicielka zlitowała się (nade mną, bo napewno nie nad dzieckiem) i wzięła małą, która na jej widok zaczęła krzyczeć “Pani NIE”. Właścicielka w drzwiach “bawialni”, z moim dzieckiem na ręku rzuciła wysyczała do mnie “PROISZĘ PRZYJŚĆ PO NIĄ O 11.30, bo nie mamy potem co z nią zrobić, tylko się pałęta jak inne dzieci idą spać” i zamkęła drzwi… Heh – słów brak… A tak się cieszyłam, że mała w końcu dostała się do żłobka, że będę miała jeden kłopot mniej (wcześniej byliśmy na łasce i niełasce babci), że mała będzie mogła bawić się z dziećmi – co tak bardzo lubiła, a tu takie coś. Ja się źle czułam w atmosferze jaka tam panowała, a co dopiero małe dziecko… Już wiem dlaczego nie mogłam zostawać z dzieckiem nawet na pół godziny dziennie na samym początku – bo niby po co ktokowiek miałby widzieć co tam się dzieje… że dzieci zostawiane są bez opieki, że najlepszym miejscem na czekanie na rodzica jest kuchnia (w dosłownym tego znaczeniu, nie jakiaś tam stołówka tylko pomieszczenie o wymiarach może 2mx2 z kuchnią gazową zlewem i kawałkiem blatu!!!).
Przykre jest, to co piszesz i nieprawdopodobne. Każdy zawód wymaga powołania, jednak jest klika, w których bezwzględnie osoby bez powołania nie powinny pracować. I jest to między innymi wszystko, co związane jest z dziećmi. Czasem wydaje mi się, że ludzie nie mają zupełnie sumienia.
Mój roczny synek poszedł w tym tygodniu pierwszy raz do żłobka i muszę powiedzieć, że moje odczucia całkowicie różnią się od tego, co czytam powyżej. Jest to prywatny (i drogi niestety) żłobek, ale chyba wart swojej ceny, bo
- można zostać z dzieckiem jak długo się chce
- grupki są na tyle małe, że płaczące dziecko nie jest pozostawione samo
- panie są przemiłe i najwyraźniej posiadają wiedzę z pedagogiki, bo bikt mi nie powiedział, że mam dziecku mówić bzdury oraz pani mi dokładnie wytłumaczyła, co się z dzieckiem dzieje, dlaczego płacze i jak długo prawdopodobnie będzie to trwało
Mały płakał, kedy odchodziłam i kiedy mnie zobaczył, więc rozstanie wcale nie jest lekkie i przyjemnie, ale mam poczucie, że zostawiam go w dobrych rękach i jednak się niedługo zaaklimatyzuje. Na razie przyprowadzam go tylko na dwie godziny (pierwszy tydzień), potem cztery (żeby nie musiał spać w żłobku), ale mam nadzieję, że za miesiąc uda mi się go zostawić też na drzemkę.
Może naprawdę warto najpierw sprawdzić dokładnie w jakich warunkach dziecko będzie przebywało i nawet wziąć urlop na czas “wdrażania się”, niż po prostu zapisać dziecko do gminnego żłobka. Chociaż pewnie nie wszystkich na to stać. Dlaczego rodzice nie mogą wybrać żłobka i dostać do niego dopłatę z gminy? To chyba było by rozsądniejsze, ale po co państwo miało by troszczyć się o dzieci i rodziców?
Witam, moja córka ma 1,5 roku i od tygodnia chodzi do żłobka (gminnego). Oczywiście płacze jak się rozstajemy, ale Panie opiekunki od razu biorą ją na ręce i pokazują zabawki, dużo do niej mówią co będą robić dzisiaj. Odpowiadają też chętnie na wszystkie moje pytania-czasem nawet same zaczynają rozmowę. Jestem bardzo zadowolona, że mała poszła właśnie do tego żłobka. Panie opiekunki mówią, że najlepiej jest w pierwszym tygodniu nie zostawiać dziecka zbyt długo to też narazie zostaje 3h, po odebraniu idziemy na spacer, wspolnie żartujemy, często pytam czy córka jest zadowolona i czy Pani opiekunka jest fajna. Fakt córka nie chce nic jeść-ale Pani w złobku twierdzi, że to normalne-bo jedzenie jest troche inne i jak córka sobie pogrzebie w jedzeniu to tez jest juz sukces. W ogole Panie w pierwszym dniu powiedzialy mi ,że to jest żłobek gdzie każde dziecko w miare mozliwości jest traktowane indywidualnie i nikt nie bedzie doprowadzał dziecka do łez wmuszając mu jedzenie-dziecko ma sie czuc komfortowo-a jak zgłodnieje to zawsze jakas bułeczka do przegryzienia się znajdzie-nawet dla calej grupy by bylo razniej.
Czytajac powyzsze wrazenia uwazam ,ze mialam ogromne szczescie- bo czas rozstania z rodzicami moze jest trudny, ale przy takiej milej Pani opiekunce moze nie bedzie az tak bolesny.Pozdrawiam wszystkie opiekunki z czerwonego kapturka w Poznaniu
szkoda że nie każdego jest stać na prywatny żłobek a Państwo nic z tym nie robi. moja córka poszła do żłobka Państwowego od 1 września. Na początku był płacz przy rozstawaniu a teraz robi mi papa i płacząc idzie sama do Pani opiekunki. ale nie chce nic jeść!!!! 8 godzin bez jedzenia. szukalismy różnych przyczyn i nie wiem gdzie szukać dalej?????
moja corka ma 18 miesiecy i pierwszy miesiac w zlobku za soba, caly ten miesiac siedzialam w zlobku z nia – zeby mala przyzwyczaila sie do pan, do dzieci i do nowego miejsca. teraz zostawiam ja juz na chwilke sama – tak na 30-60 min, ale jest coraz gorzej, mala wie juz ze wyjde wiec caly czas sie kreci kolo mnie, pilnujac zebym nie odeszla. wiem ze jest mala. ale ja potrzebuje isc do pracy. czasem mysle sobie ze nie dam rady przez to przesc. nie myslcie sobie ze jestem znerwicowana mamuska . przechodze przez to drugi raz, bo chodzi o drugie dziecko. pani w zlobku powiedziala ze musze byc zdecydowana co chce, i jak chce wrocic do pracy to mam zostawic dziecko i juz, ona to przyjmie jako normalna rzecz, bo bedzie widziala moje zdecydowanie. a jednak jak mam byc zdecydowana jesli moje dziecko bedzie caly czas plakac? ?????
Moja córcia poszła do żłobka w wieku 24 m-cy. Pierwszy dzień poszła bez płaczu bo nie wiedziała co ją czeka a później to koszmar płakała już rano w domu. W żłobku płakałyśmy razem. Po kilku dniach okazało się że płacze tylko rano i jak ją wybierałam to było w miarę dobrze a pani informowała mnie że przez cały dzień powtarzała: mama przyjdzie. Było mi ciężko tak ją zostawiać i w zasadzie byłam zdecydowana zrezygnować ze żłobka. Płacz trwał 1,5 tyg. i jak zachorowała z ulgą wzięłam ją do domu. Kategorycznie mówiła: do żłobka nieeeeee. Przez 2 tyg. choroby mówiłam jej że pójdziemy do ….. przedszkola i że pani weźmie ją za rączkę i zaprowadzi do koleżanki Milenki, wózeczki, laleczki itp. I o cudo podziałało juz w pierwszy dzień rano nie było płaczu – tylko zadowolenie.( a był to nowy żłobek bo zmieniliśmy miedzyczasie) Po tygodniu córcia je, śpi i chętnie wraca – tylko łobuzi paniom oj okropnie łobuzi
Także mamuśki nie zniechęcajcie się od razu, dajcie sobie i dziecku czas. Ale bardzo mnie zniechęciło na początku to wyrywanie dziecka i zamykanie dzwi przed nosem oraz brak możliwości wejścia z dzieckiem na salę.
Smutne jest to, co niektóre z Pań piszą.
Sama jestem wychowawczynią w prywatnym żłobko- przedszkolu i staram się z całych sił dobrze i wesoło organizować dzieciom czas, uczyć je, wychowywać i bawić. Ale i sama widziałam wiele osób, które nie powinny w takich miejscach pracować. Są też oczywiście takie z pasją i miłością i tych jest coraz więcej.
Jednak najgorsze jest to, że wymaga się od nas wiele (ukończone studia plus mile widziane studia podyplomowe, doświadczenie np. jako opiekunki do dzieci w trakcie studiów- dziennych!, znajomość języków obcych, ukończony kurs pierwszej pomocy itp), a nasze wynagrodzenie to zazwyczaj pensja minimalna! I to jest chore!
Mój synek od miesiąca chodzi do państwowego żłobka. Ma 18 miesięcy. Najpierw zostawiałam go na 2 godziny, potem na 3, potem do obiadu a teraz zostaje już na spanie. Swój powrót do pracy przesunęłam o miesiąc, żeby synek powoli się przyzwyczaił i zaufał opienkunkom i rodzicom, którzy go zostawiają, ale zawsze wracają po niego. Zostawanie z dzieckiem w żłobku uważam za bezcelowe. Dziecko inaczej zachowuje się przy mamie, wie, że więcej może. A tak, widzę po synku, że zrobił się jeszcze bardziej samodzielny, więcej rzeczy chce robić sam. Wiem, że nie dzieje mu się żadna krzywda i dlatego jestem spokojna. W przyszłym roku będziemy szukać już przedszkola i wiem, że mój synek chrzest bojowy będzie miał już za sobą. Pozdrawiam wszystkie zatroskane mamy!
czytam wasze opinie i raz napawają mnie optymizmem, to znowu przytłaczają
moja córcia ma zaledwie 6 miesięcy i za dwa tygodnie zaczynamy okres adaptacyjny. Ja już spać po nocach nie mogę, ona jest tak silnie ze mną związana! Nawet gdy wychodzę na zakupy, gdy ubieram się w przedpokoju spogląda na mnie zaniepokojona i z reguły uderza w płacz
Megi nie martw się. Wszystko się ułoży. Zobaczysz, że córcia sobie poradzi. Musisz ją zawsze zapewnić, że wrócisz do niej, po nią, że nigdy jej nie zostawisz. Ja cały czas zapewniam o tym synka i skutkuje. Ufa mi. Mamy przerwy w żłobkowaniu ze względu na choroby, ale Szymek chętnie chodzi. Dzileny jest. Powodzenia!
Moja córcia zaliczyła dzisiaj drugi dzień w żłobku. I choć ma 18 miesięcy i jest mi trudno się z nią rozstać- to tłumaczę sobie, że nikt przecież nie robi jej tam krzywdy. Moja starsza cówka chodziła do tego samego złobka więc doskonale znam panie , które tam pracują. Zawsze jest tak, że jedną panią dziecko lubi bardziej a inną mniej. Starsza córka uwielbiała ten żłobek choć na poczatku nie chciała jeść. Mała natomiast płacze w trakcie pobytu. Co prawda z przerwami , ale jednak. Budzi sie uśmiechnięta w domu , nie mam problemów z ubraniem sie i dojazdem, potem jest gorzej
. W tym tygodniu odbieram ją o 12, ale już w przyszłym będzie w ąłobku do 15. Jestem zaskoczona wypowiedzią jednej z pań w komentarzu powyżej: że po dziecko mama ma przyjść o 11.30 bo potem sie “pałęta”…!!! I co to wogóle znaczy , że dziecko ma być przyprowadzane o 8??? Jeśli żóbek jest czynny od 6.30 – to można przyprowadzić o 6.30 i koniec. Na miejscu tej mamy- napisałabym oficjalna skargę. A ta “ciocia” złobkowa, której maluszki “pałętają”się pod nogami to powinna raczej pomyśleć o zmianie pracy. Proponuje szalety miejskie. Pozdrawiam
Witam wszystkie mamy.
Mała płakała jak tylko wyszliśmy z auta, dodam że zostawiamy ją na 3/ 3,5 h. Podobno płacze i co ważniejsze nie chce jeść, podejrzewam że to też dla niej powód do płaczu-z głodu. Na Panie nie mogę narzekać, każda ma czas żeby porozmawiać, odpowiadają na każde pytanie. Serce mi pęka jak mam ją oddać, staram się tego nie okazywać, rozmawiam z nia, wypytuje co robili, czy było fajnie, czy Panie są fajne, mówie że jutro tez pójdzie się bawić do dzieci ale obawiam się ze moje gadanie jej nie pomaga
Nie wiem co robić i co myśleć…
Moja mała jutro kończy 20 miesięcy od poniedziałku chodzi do żłobka, jutro nasz 4 dzień. Pierwsze dwa dni były spokojne, jeśli można tak to nazwać(nie spodziewała się tego co ją czeka) ale dziś zaczął się kryzys
Witam mamy
moja córeczka ma 15 m-cy. Jestem po 5 dniu i mam wrażenie że jest coraz gorzej. Pacze mi w nocy, jak ja odbieram to slysze juz na schodach jej placz i tylko “mama mama”. wiem, że nikt jej tam krzywdy nie robi, wybralam ten zlobek panstwowy jako jedyny, moje znajome same oddaja tam dzieci. Moja corka zawsze byala odwazna i nie wykazywala wiekszego przywiazania do mnie tzn. nie siedzila mi kurcz\owo na kolanach wrecz przeciwnie – wiecznie wyzwolona. a teraz? nikt nie moze jej dotkac jak ja jestem obok, boi sie obcych, nie odchodzi ode mnie na krok, placze jak wychodze do lazienki – nie wiem jak mam sobie z tym poradzic, serce mi peka jak ja oddaje bo widze ze cierpi. przeznaczylam na jej adaptacje 2 m-ce – ne mam pojecia co bedzie – to dopiero tydzien a z dnia na dzien jest gorzej zamiast lepiej.
Witam Mamy,
jestem przerażona tym co tutaj przeczytałam, mój synek idzie do żłobka za 6 msc, jak przeczytałam tutaj wypowiedzi mam…to już sama nie wiem czy nie szukać juz niani….. Czy są w ogóle jakieś pozytywne strony tego, że dziecko chodzi do żłobka ???
Ja też się załamałam, dziś został sam pierwszy raz, 10minut. wróciłam z rozmowy z dyrektorką a mały zanosił sie nieziemskim płaczem. Nie wiem jak to będzie. Strasznie to dla mnie trudne. STRASZNIE.
witajcie, czytając państwa komentarze to zastanawiam się po co chcecie posyłać swoje pociechy do żłobka, skoro same macie o nich najgorsze zdanie, to nam paniom pracującym w tych placówkach wcale nie pomaga wręcz szkodzi. Dzieci jak i każdy z nas przechodzą ciężkie dni, czy my wstając do pracy zawsze jesteśmy w świetnym humorze? chyba nie, a oczekujecie od swoich pociech , aby w pierwszych dniach pobytu w żłobku pokochały panie i cały dzień który diametralnie różni się od rozkładu dnia z rodzicami, dajcie szansę i swoim pociechom i paniom pracującym, my staramy się co w naszej mocy aby wszystkim dzieciom zapewnić jak najlepsze warunki pobytu w placówce, po prostu współpracujcie z opiekunkami, mówcie co was boli, czego oczekujecie, jak zachowuje się Wasza pociecha w domu po wyjściu z placówki a to nam i Wam pozwoli przetrwac ten dość ciężki czas adaptacyjny. Pozdrawiam i życzę Wam dużo cierpliwośći i zrozumienia.
witam wszystkie mamy, mój synek ma 19 m-cy i dziś był drugi raz w żłobku, pierwszego dnia godzinę i dziś dwie.
jak go zostawiam to płacze w niebogłosy i ja też całą drogę do pracy. Panie mówią że długo nie płacze ale sama nie wiem… zaprowadza go ze mną i odbiera sam dziadek, jutro pójdą sami na 3 godz, serce pęka….
Opinie użytkowników. Dodaj swój komentarz